Logo Logo
socialmedia socialmedia socialmedia
  • Rejsy stażowe
  • Morskie Opowieści
  • Jacht BelugaV
  • Sklepik
  • Szkolenia
  • O nas
  • Kontakt
  • PL
Katalog Rejsów

Sailor Spot

Zapiski znalezione w bakiście SY BelugaV – 02/2024

Zapiski znalezione w bakiście SY BelugaV – 02/2024

Zapiski znalezione w bakiście SY Beluga V.
Santa Pola 13.09.2024
Rejs Malaga (Benalmadena) – Alicante (Santa Pola) zaczął się jak przystało na porządną żeglarską przygodę: od małego chaosu i pogodowych niespodzianek.
W piątkowe, upalne popołudnie, zebraliśmy się w marinie Benalmadena, choć ostatni rejsowicze, prosto z Poznania, Wrocławia i Łodzi, dotarli na pokład dopiero późnym wieczorem. I co tu dużo mówić, szkolenie z bezpieczeństwa trzeba było odłożyć na następny dzień. Zamiast tego poszliśmy na szybki rekonesans po marinie, gdzie oprócz straganów pełnych „autentycznych” pamiątek, na horyzoncie straszyło nas gigantyczne diabelskie koło. Żadne z nas nie zdecydowało się na przejażdżkę – jednak pewne rzeczy lepiej podziwiać z wody niż z wysokości.
Następnego ranka, jak w klasycznej morskiej opowieści, pogoda zagrała nam na nosie. Dwa fronty burzowe zmusiły nas do zmiany planów. „No cóż”, pomyśleliśmy, „nawet Kolumb musiał czasem czekać na lepsze warunki.” Zamiast tego zajęliśmy się zaopatrzeniem w okolicznym sklepie, a potem przeprowadziliśmy szkolenie z bezpieczeństwa. Głównym punktem programu była degustacja: gazpacho i makaron z bakłażanem przygotowany przez wachtę kambuzową. Do 15:00 krzątanina bosmańska na pokładzie, a później chwila wytchnienia i relaksu.
Następnego dnia, o 8:00, w końcu oddaliśmy cumy i skierowaliśmy dziób na wschód. 100 mil przed nami, prognoza pogody niczym wróżby kapitana Haddocka z „Tintina” – niezbyt optymistyczna. Wiatru tyle co kot napłakał, więc nasz grot smętnie powiewał, a my musieliśmy przeprosić się z silnikiem. „Dieselgrot” w akcji! Popołudniu jednak powiało mocniej i już płynęliśmy na falach, jak gdybyśmy ścigali się z hiszpańską armadą. Wachta kambuzowa serwowała kuskus i kolejną wariację gazpacho – bo jak tu nie kochać tej zimnej, hiszpańskiej zupy!
Wieczorem, w blasku zachodzącego słońca, zaczęły nas otaczać delfiny – i to nie byle jakie, bo te wyskakujące na dwumetrowych falach. Było tak malowniczo, że prawie zaczęliśmy szukać peryskopu U-Boota, jak z jakiegoś starego filmu wojennego. Płynęliśmy w stronę Capo de Gata i zatoczki Playa de Los Genoveses, gdzie mieliśmy nadzieję znaleźć schronienie. W nocy wiatr igrał z nami – raz słabł, raz się wzmagał, ale ostatecznie rzuciliśmy kotwicę o świcie, z nadzieją na chwilę odpoczynku.
Poranna kąpiel w orzeźwiających wodach była jak łyk herbaty dla Kapitana Cooka po roku na morzu. Po śniadaniu podjęliśmy próbę zwodowania pontonu i dotarcia na plażę, jednak nasz „okręt ratunkowy” nadal zdradzał awarię – powietrze z lewej komory uchodziło szybciej niż honor admiralski po przegranej bitwie pod Trafalgarem. Kolejna łata na ponton i czekamy na efekty.
Po naprawach podnieśliśmy kotwicę i ruszyliśmy w stronę Cartageny. Obiad z kategorii premium – spaghetti z pesto i cukinią – dostarczył nam sił, a po drodze delfiny niczym radosne przewodniczki wskazywały nam drogę, wyskakując z fal, jakby chciały powiedzieć: „tam, tam płyniecie!”. Około 21:30 zakotwiczyliśmy w urokliwej zatoce, a po wystawieniu wachty kotwicznej ruszyliśmy na zasłużony odpoczynek. Rankiem kontynuowaliśmy nasz kurs na Cartagenę, gdzie o 14:00 rzuciliśmy cumy i załoga rozproszyła się po mieście, by odkryć jego tajemnice. Kartagina – starożytne miasto pełne historii, w którym Hannibal knuł swoje plany, a my zajadaliśmy się tapas.
Kolejnego ranka wyruszyliśmy w stronę Santa Poli. Po drodze przeprowadziliśmy ćwiczenia manewrowe – stawanie w dryf i procedury ratunkowe „człowiek za burtą”. Mieliśmy lekki wiatr z rufy, który pozwalał nam powoli sunąć w stronę kolejnego celu. Wieczorem zakotwiczyliśmy przy Cabo de Palos, a ponton tym razem nie zawiódł – zeszliśmy na ląd, zwiedziliśmy miasteczko i wróciliśmy objuczeni lokalną ceramiką. Wieczór zakończyliśmy kolacją w świetle zachodzącego słońca – jak przystało na prawdziwych żeglarzy.
Rano podnieśliśmy kotwicę i wyznaczyliśmy kurs na Santa Polę, nasz docelowy port. Wiatr sprzyjał warsztatom nawigacyjnym, a wachta kambuzowa serwowała lazanię à la Beluga V. W miarę jak popołudnie się rozwijało, wiatru przybywało, a my z prędkością ponad 6 węzłów żeglowaliśmy baksztagiem w stronę mariny Santa Pola. Przed wejściem do portu zrzuciliśmy żagle i skontaktowaliśmy się z mariną przez radio. Koordynaty w ręku, cumy rzucone – wszystko poszło gładko.
Wieczór spędziliśmy na celebracji zakończenia rejsu. Było omówienie podróży, rozdanie opinii i oczywiście żarty o „dieselgrocie”, który uratował nam tyłki. Choć nasza morska przygoda dobiegła końca, żeglarskie opowieści przy stole będą się snuć jeszcze długo.”

Sprawdź także

30.09.2024
Zapiski znalezione w bakiście SY BelugaV – 07/2024
**Zapiski z pokładu SY Beluga V – żeglarskie przygody i zbieranie mil na przyszłość** Żeglarstwo to coś więcej niż podróż – to wyzwania, piękne widoki i chwile, które zostają na zawsze. Na pokładzie SY Beluga V każda mila przynosi nie tylko wspomnienia, ale też realne korzyści – zniżki na kolejne rejsy. W artykule zabierzemy Was w podróż od Santa Pola, przez przylądek Gato de Negro, aż po magiczną Ibizę. Opowiemy o halsowaniu na wietrze, spokojnych wieczorach na kotwicy i emocjach związanych z mijaniem dużych jednostek na ruchliwych szlakach morskich. Dowiesz się, jak wyglądają codzienne wyzwania żeglarzy – od sztuki adaptacji przy manewrach po radość z radiowych rozmów z mijanymi statkami. Nasza trasa to nie tylko relacja z wyprawy, ale też zaproszenie do zbierania mil i realizacji marzeń pod żaglami. Sprawdź, co czeka na Ciebie na Morzu Śródziemnym i wyrusz w kolejną przygodę!
czytaj dalej
30.11.2024
Zapiski znalezione w bakiście SY BelugaV 12/2024
Sobota – Palermo i początek przygody Palermo wita nas feerią kolorów i zapachów. Miasto tętni życiem, a my – gotowi na rejs – z uśmiechami wskakujemy na pokład BelugaV. Plan? Ciepłe morza, wiatr w żaglach i niezapomniane chwile. Wieje solidnie, co tylko dodaje dynamiki pierwszemu dniu.
czytaj dalej
17.11.2025
Zapiski znalezione w bakiście jachtu BelugaV 12/2025
Rejs szkoleniowo stażowy z Olbii do Palermo okazał się pełen kontrastów: choć bohaterowie żartobliwie twierdzą, że „nic się nie działo”, ich podróż była mozaiką barwnych miejsc, spotkań i drobnych przygód. Załoga o mieszanych doświadczeniach i temperamentach rozpoczęła wyprawę od spokojnego wieczoru w La Caletta, by następnie zmierzyć się z długim, 235-milowym przeskokiem na Usticę. Po nocnej żegludze, wschodzie słońca i niespodziewanej kontroli Carabinieri, dzień upłynął im na nurkowaniu, włoskim winie i odkrywaniu wyspy. Kolejny przystanek – San Vito – przyniósł emocjonujące kotwiczenie, szczyptę zamieszania i bogatą kolację. Finał w Palermo to smak sycylijskiej kuchni, atmosfera zatłoczonej mariny i rozmowy w kokpicie przy nocnym mieście. Choć rejs miał być „bez historii”, w rzeczywistości wypełniły go małe momenty, które tworzą niezapomnianą żeglarską opowieść.
czytaj dalej
zobacz więcej
Rezerwacje

+ 48 600 444 416‬
rejsy@sailorspot.pl

Adres

ul. Świerkowa 2
84-208 Warzno

Menu
  • O nas
  • Szkolenia żeglarskie
  • Rejsy stażowe
  • Strona regulaminu
  • Znajdź jacht BelugaV
  • Pytania i Odpowiedzi
  • Kontakt
© 2026 SailorSpot.pl Polityka prywatności