Andrzej Mróz – absolwent szkoły im. kpt. Mariusza Zaruskiego, doświadczony żeglarz, uczestnik regat morskich oraz instruktor żeglarstwa. Posiada tysiące wypływanych mil na Bałtyku, Morzu Północnym, Atlantyku oraz Morzu Śródziemnym. Założyciel Sailor Spot i skipper, który wierzy, że prawdziwego żeglarstwa nie da się nauczyć z teorii. Dlatego stworzył projekt oparty na prostym „dlaczego”: ludzie przyjeżdżają na rejs nie po to, żeby tylko płynąć, ale żeby nauczyć się prowadzić jacht i zbudować pewność siebie na morzu.
Od początku rozwija Sailor Spot wokół praktyki, odpowiedzialności i partnerskiego podejścia do załogi. Na jego rejsach każdy ma swoje zadanie, każdy podejmuje decyzje i każdy wraca z realnym doświadczeniem, a nie tylko wspomnieniami z wakacji.
Jego celem jest pokazywanie, że żeglarstwo morskie jest dla ludzi, którzy chcą się rozwijać, przekraczać własne granice i naprawdę poczuć morze. ⛵🌊
Właściciel Sailor Spot oraz Andrew Frost Solutions, świadczącej usługi monitoringu bezpieczeństwa jachtów i dystrybutor systemu Sense4boat.

Piotr Gamalczyk – to prawdziwa legenda żeglarskich szlaków – kapitan jachtowy o wyjątkowej charyzmie, doświadczeniu i morskiej intuicji. Z pokładem zżyty jak z własnym domem, z mapą i sekstantem w dłoni czuje się jak ryba w wodzie, a jego umiejętność czytania pogody, prądów i żagli sprawia, że potrafi przeprowadzić jacht przez najtrudniejsze warunki z klasą i spokojem godnym starego wilka morskiego.
Zna jak własną kieszeń akwen Morza Bałtyckiego, Połnocnego, Śródziemnego oraz Kanarów.
Żegluga z nim to nie tylko podróż przez morze, ale przez historię, kulturę i smaki Europy.
Na jachcie łączy dyscyplinę z serdecznością – potrafi wprowadzić porządek, ale nigdy nie gasi ducha załogi. Jest cierpliwym nauczycielem dla początkujących, a jednocześnie partnerem do żeglarskich dyskusji dla starych wilków. W sytuacjach kryzysowych – opanowany, szybki w decyzjach i zawsze odpowiedzialny. W portach – uprzejmy i ceniony przez lokalnych marinero, którzy rozpoznają go z daleka.
Nie sposób też nie wspomnieć o jego talencie kulinarnym – jego dania z kambuza nieraz przynosiły ukojenie po sztormowej wachtę. A wieczorami, gdy morze się uspokaja, a cumy są już dobrze zawiązane, sięga po gitarę lub po prostu śpiewa – z sercem, z pasją, z duszą, która przemawia do każdego członka załogi. Jego pieśni potrafią rozbrzmiewać długo po zejściu z pokładu.
To kapitan, mentor, kucharz, bard i przyjaciel – człowiek, z którym każdy rejs staje się niepowtarzalną przygodą i zostaje w pamięci na całe życie.
