Logo Logo
socialmedia socialmedia socialmedia
  • Rejsy stażowe
    • Rejsy stażowe Morze Śródziemne
    • Rejsy stażowe na sternika morskiego
    • Rejsy dla osób bez nałogów
  • Morskie Opowieści
  • Jacht BelugaV
  • Sklepik
  • Szkolenia
  • O nas
  • Kontakt
  • PL
Katalog Rejsów

Sailor Spot

Zapiski znalezione w bakiście jachtu BelugaV 13/2025

Zapiski znalezione w bakiście jachtu BelugaV 13/2025

Odcinek: Palermo – Catania

Mówią, że Sycylia to wyspa, która pamięta więcej historii niż cała Europa razem wzięta. Dla nas—załogi BelugiV—to również kraina, w której człowiek może dowiedzieć się sporo o sobie, o innych… i o tym, że dwumetrowa fala potrafi jednym ruchem rozdzielić powagę od marzeń o stabilizacji.

Sobota – Palermo, miasto o zapachu cytrusów i mokrego sztormiaka

Palermo przywitało nas jak stary, zmęczony poeta: jednocześnie piękne i nieco potargane. Marina Galizzi błyszczała nowoczesnością, ale wystarczyło przejść kilkadziesiąt metrów, by znaleźć się wśród kamienic pamiętających czasy, kiedy tu portretowano królów, a nie blogerów.

Deszcz tłukł w pokład Belugi jakby chciał się dostać do środka, a my krzątaliśmy się jak w teatrze cieni, gotując, sprawdzając mapy i cicho podśpiewując sycylijskie melodie, które Przemek tłumaczył z automatu, jakby znał je od zawsze.

Janusz—nasza siła spokoju, człowiek-leśnik, który z drzewem dogada się szybciej niż większość ludzi z własną rodziną—zamykał oczy i wdychał wiatr, jakby już ćwiczył przed planowaną podróżą dookoła świata. Gdyby ktoś miał przetrwać na bezludnej wyspie tylko dzięki umiejętności czerpania energii z natury, to właśnie on.

Niedziela – W drogę na północStart o 06:00. Wypłynęliśmy w granat, który powoli jaśniał, jakby dzień dopiero zastanawiał się, czy warto wstawać.

Wyspy Liparyjskie czekały.

Fala dwumetrowa bujała nas jak wahadło zegara w katedrze w Monreale. A jednak, mimo kołysania, był w tym rytm: jakby morze chciało nam powiedzieć: „Spokojnie, tylko was sprawdzam”.

Wędka poszła dwa razy. Cały zestaw. Ryba ani razu.

Przynęta była wybitna—według ryb tak bardzo, że postanowiły ją po prostu zabrać w całości, nie brudząc sobie pysków jedzeniem.

Poniedziałek – Zatoka Lipari i spotkanie z rybakiem

Kotwiczenie w nocy? Dla Belugi nic trudnego.

Rano otoczyły nas skały wyłaniające się z mgły, jakby Lipari próbowało podglądać przybyszów.

A potem podpłynął on—liparyjski rybak, człowiek, który wyglądał jak skrzyżowanie Neptuna z sycylijskim dziadkiem z pocztówki z lat 70. I tu na scenę wkroczył Przemek—nasz tłumacz, edukator kulinarny i żywy przewodnik po wszystkich dialektach, także tych, które prawdopodobnie sam wymyśla.

Negocjacje trwały mniej niż minutę.

Efekt: gigantyczny kalmar.

Taki, który normalnie straszy turystów z gabloty, a nie ląduje na naszym pokładzie.

Wieczorem Krystian—księgowy, który morską chorobę zjada na śniadanie (bez chlebka, bo po co przesadzać)—wraz z Przemkiem przygotowali calmare con piselli, czyli kalmar z groszkiem. Proste, sycylijskie, wybitne. Palce lizać. I kromka białego chleba.

Liparyjski troll i noc ognia

W miasteczku Lipari Przemek włożył 20 centów do skarbonki i potarł nos rzeźby lokalnego trolla.

„Na szczęście” – powiedział.

Tego wieczoru dostaliśmy pokaz, którego nie kupi się za milion euro: nocną eksplozję Stromboli.

Czerwona lawa strzelała w nocne niebo, a my robiliśmy zdjęcia jak paparazzi na dachu jachtu.

Morze było czarne, niebo było czarne, tylko góra płonęła jak starożytny strażnik pilnujący bram Italii.

Wejście do Messyny – czyli prądy, które nie wybaczają spóźnień

Do Messyny płynęliśmy nocą, wciąż pod wrażeniem tego ognia.

Niestety po godzinach zachwytów spóźniliśmy się na korzystny układ prądów.

Cieśnina Mesyńska ma swoje zasady. Nie znosi spóźnialskich.

Cztery godziny walczyliśmy z wodą, która uparcie chciała nas cofnąć.

Wyglądało to trochę jak scena z Odysei: BelugaV naprzód, prąd w tył.

Powoli przesuwaliśmy się obok Scylli i Charybdy, choć ta druga chyba spała.

Do mariny del Nettuno wpłynęliśmy przed południem—zmęczeni, ale szczęśliwi.

Gorący prysznic był jak powrót do cywilizacji, choć Marcin—wiecznie uśmiechnięta złota rączka—twierdził, że mógłby jeszcze dwie doby dryfować, byle ktoś mu dał śrubokręt i coś do naprawy.

Taormina, a potem Catania – ostatni akt sycylijskiej opowieści

W Taorminie patrzyliśmy na Etnię, która dymiła jak stary profesor, gdy zapala fajkę.

Miasto unosiło się nad morzem jak balkon teatru, a my—zadowoleni jak turyści, ale zmęczeni jak marynarze—cieszyliśmy się ostatnimi godzinami wspólnej drogi.

Catania przywitała nas słońcem, zapachem kawy i świadomością, że kolejny rozdział Pamiętnika znalezionego w bakiście SY BelugaV został właśnie dopisany.

A my?

Zostawiliśmy na Sycylii trochę potu, trochę śmiechu i odrobinę szczęścia.

I wrócimy. Bo z taką załogą i taką wyspą… inaczej się po prostu nie da.

Wszystkie postaci, wydarzenia, miejsca oraz opisywane sytuacje przedstawione w tej historii są całkowicie fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do prawdziwych osób, żywych bądź zmarłych, oraz rzeczywistych zdarzeń jest całkowicie przypadkowe i niezamierzone.

 

Sprawdź także

19.01.2025
Zapiski znalezione w bakiście SY BelugaV 1/2025
Na pokładzie naszego jachtu panował spokój, który kryje w sobie zapowiedź sztormu. Załoga, wilki morskie ze Stavanger, zdawała się wyrzeźbiona z tego samego materiału, co klify północnych wybrzeży. Był wśród nas Skipper – człowiek o twarzy surowej jak ziarno piasku zepchnięte wiatrem na bezdroża. Wyglądał, jakby go wyrzeźbił wiatr północny, a los doprawił go niezaprzeczalnym podobieństwem do Sama Eliota. Nawet ci, którzy znali go od lat, zwracali się do niego tym imieniem, jakby w ten sposób chcieli uszanować jego milczącą potęgę.
czytaj dalej
19.12.2024
Zapiski znalezione w bakiście SY BelugaV 13/2024
Mój pierwszy raz na jachcie! Wszystko – od morza i wiatru po załogę – jest niesamowite. Choroba morska? Na razie mnie omija! Atmosfera jest luźna, a załoga zgrana: Gama steruje, Piotr dzieli się opowieściami, Ania robi zdjęcia, a Rafał serwuje pyszności. Czekamy na kolejny dzień pełen wrażeń.
czytaj dalej
14.05.2026
Kluczowe kryteria wyboru rejsu stażowego na sternika morskiego
Aby wybrać najlepszy rejs stażowy na sternika morskiego, zweryfikuj trzy kluczowe elementy: kwalifikacje kapitana, szczegółowy program szkolenia i stan techniczny jachtu. Taki rejs to intensywny trening praktyczny, a nie tylko zbieranie godzin do certyfikatu. Prawdziwe doświadczenie zdobywa się poprzez aktywne uczestnictwo w nawigacji, manewrach i wachtach, co odróżnia go od zwykłego czarteru turystycznego.
czytaj dalej
zobacz więcej
Rezerwacje

+ 48 600 444 416‬
rejsy@sailorspot.pl

Adres

ul. Świerkowa 2
84-208 Warzno

Menu
  • O nas
  • Szkolenia żeglarskie
  • Rejsy stażowe
  • Strona regulaminu
  • Znajdź jacht BelugaV
  • Pytania i Odpowiedzi
  • Kontakt
© 2026 SailorSpot.pl Polityka prywatności