Logo Logo
socialmedia socialmedia socialmedia
  • Rejsy stażowe
    • Rejsy stażowe Morze Śródziemne
    • Rejsy stażowe na sternika morskiego
    • Rejsy dla osób bez nałogów
  • Morskie Opowieści
  • Jacht BelugaV
  • Sklepik
  • Szkolenia
  • O nas
  • Kontakt
  • PL
Katalog Rejsów

Sailor Spot

Zapiski znalezione w bakiście jachtu BelugaV 04/2025

Zapiski znalezione w bakiście jachtu BelugaV 04/2025

Od Benalmadeny do Marbelli

W sobotę rano, z lekkim stresem i ekscytacją, wypłynęliśmy z Benalmadeny, by zacząć naszą wielką przygodę. Jacht Beluga V, pełen zdeterminowanych i wygłodniałych żeglarzy, ruszył w kierunku Ceuty – bo tam czekała na nas nie byle jaka nagroda: chińska restauracja „Restaurante Chino Gran Muralla”, którą polecił nam celebryta z internetu. To było jak dotarcie do El Dorado – ale zorientowaliśmy się, że droga do chińskiego nieba nie jest usłana różami, a raczej burzami i falami.

Cieśnina Gibraltarska – o, tak, to było wyzwanie! Znamy ją doskonale, ale tym razem na pokładzie było 7 takich osobowości, które, poza żeglarstwem, kochają jedno – chińszczyznę. Nasze doświadczenia na morzach Śródziemnym, Północnym, Karaibach i Bałtyku nie przygotowały nas na wyzwanie w postaci ogromnych tankowców dryfujących w nocy. Trzeba było pilnować każdego manewru, bo w nocy statki stały na miejscu, czekając na zgodę na wejście do portu. A do tego mnóstwo jednostek przemykających w kierunkach wschód-zachód i zachód-wschód, jakby się zbierały na jakieś morze statków na kawę.

Zmiana prądu była naszym największym przeciwnikiem. Nasz kurs zaczął nas oddalać od upragnionego celu: „Restaurante Chino Gran Muralla”. I choć nawigacja była na poziomie mistrza, to jakby świat postanowił z nas zrobić żeglarzy bez portfela, bo nie tylko zmienił prąd, ale i kierunek wiatrów. Ale wytrwaliśmy!

Po 26 godzinach podróży i 90 milach morskich w końcu dotarliśmy do mariny Hercules w Ceucie – czuć było, że Ceuta ma w sobie coś wyjątkowego. Jakby ta restauracja przyciągała do siebie wszystko, co najlepsze w tej okolicy – w tym samym momencie przypomnieliśmy sobie, że nie tylko żeglarstwo nas łączy, ale także kuchnia chińska. A że byliśmy głodni jak wilki, to na pewno nie zamierzaliśmy opuścić tej okazji!

Po szybkiej kąpieli w basenie (oczywiście, żeglarze to ludzie niezwykle czystotni, nie ma co) udaliśmy się na zwiedzanie miasta. Ceuta okazała się urocza – miasto pełne kolonialnego uroku, z wąskimi uliczkami, w których można poczuć klimat historii. Ale najważniejsze było to, że w końcu nadszedł czas na kulinarną ucztę w Restaurante Chino Gran Muralla!

Zasiadamy przy stole, jakby to był bankiet dla cesarzy. Prawdziwa chińska uczta:

Jerzy wybrał kaczkę w pomarańczach (bo co innego jeść na statku niż kaczkę w pomarańczach?),

Krzysztof postawił na kaczkę po pekińsku, bo przecież kto nie kocha klasyki,

Irek zanurzył się w wołowinie z grzybami (bo żeglarz musi być na tyle odważny, by spróbować grzybów na morzu),

 

Paweł wybiera owoce morza (bo „jeśli nie ryba, to nic”),

Jacek na swojego wołowinę po tajsku popił sake – bo co to za chińska kolacja bez odrobiny sake?

Andrzej postawił na rybę w słodko-kwaśnym sosie, bo jest fanem klasycznych, ale nieprzewidywalnych smaków,

Marcin poszedł na całość z wołowiną z sezamem (bo kto nie lubi sezamu na żaglach?),

A Tomek, nasz najbardziej wymagający, wybiera ryż smażony z kurczakiem. Nie, nie dlatego, że nie zna innych dań. Po prostu wie, że ryż smażony to zawsze dobry wybór.


Po obfitej kolacji, pełni szczęścia, ruszyliśmy w miasto, z pełnymi brzuszkami, zadowoleni, że udało się nam pokonać nie tylko prąd, ale i głód. To była bezbłędna strategia po 90 milach morskiej walki.

Następnego dnia, w poniedziałek, ruszyliśmy w stronę La Linea, gdzie planowaliśmy zjeść w restauracji „Wok Hong Kong” – formacie „all you can eat”, bo kto nie chciałby wziąć sprawy w swoje ręce i zjeść, ile się da? Miejsce okazało się strzałem w dziesiątkę. Mimo że w menu nie było chińskiego „grzyba morza”, który podobno smakuje jak… grzyb, reszta była absolutnie fantastyczna.

Po całej tej uczcie wyruszyliśmy dalej, aż do Estepony, czyli miasta kwiatów. Choć Estepona miała coś w sobie, co zainspirowało nas do szukania przygód, w sercach żeglarzy, nic nie przebije wspaniałej kolacji, którą zjedliśmy w włoskiej restauracji Rossati. Pizza, grillowana ośmiornica, stek z miecznika… Mimo że nie było to „chińskie menu”, to żeglarz nie wybredny – po prostu je! A na koniec dnia, jak na prawdziwych żeglarzy przystało, zakończyliśmy wieczór w angielskim barze, pijąc mały czarny kufelek, czując się jak prawdziwi odkrywcy morza.

Rano, po wyjściu na pokład, dowiedzieliśmy się, że nasz trap wziął urlop i postanowił samodzielnie zwiedzać marinę. Na szczęście udało nam się go znaleźć, suszącego się na słońcu u rybaków po drugiej stronie portu – chociaż straciliśmy go, to przynajmniej odpoczywał w dobrym towarzystwie.

Po śniadaniu ruszyliśmy w stronę Marbelli, gdzie… kto wie, może znajdziemy kolejną perłę chińskiego kulinarnego raju? Ale jak to w żeglarskim życiu bywa, liczy się podróż, a nie tylko cel.

Wiatr jednak zamilkł, więc Beluga V odpaliła silnik i płynęliśmy w stronę Marbelli, ciągnąc za sobą niebieskiego kalmara, licząc, że złapiemy jakąś rybkę na obiad. Przed dziobem bawiły się delfiny, a na horyzoncie majaczyła nasza ostateczna destynacja – Marbella. I co? Czy i tam znajdziemy coś, co będzie mogło równać się z chińską ucztą?

Tego dowiemy się już wkrótce!

 

Sprawdź także

12.12.2025
Zapiski znalezione w bakiście jachtu BelugaV 13/2025
Mówią, że Sycylia to wyspa, która pamięta więcej historii niż cała Europa razem wzięta. Dla nas—załogi BelugiV—to również kraina, w której człowiek może dowiedzieć się sporo o sobie, o innych… i o tym, że dwumetrowa fala potrafi jednym ruchem rozdzielić powagę od marzeń o stabilizacji.
czytaj dalej
03.06.2026
Zapiski znalezione w bakiście jachtu BelugaV 03/2026
Te chwile w Palermo zostawiły we mnie coś wyjątkowego, odrobinę południowego luzu, przestrzeń do złapania oddechu i energię, którą zabrałam ze sobą w dalszą drogę. I ten luz, i ten oddech są już we mnie.
czytaj dalej
15.09.2024
Zapiski znalezione w bakiście SY BelugaV – 04/2024
**Zapiski z bakiście SY Beluga – Cartagena i Águilas: żeglarska codzienność i hiszpańska fiesta** Żeglarskie życie pełne jest niespodzianek – od tajemniczych jachtów, które zdają się pojawiać znikąd, po spontaniczne kąpiele w ciepłych wodach Morza Śródziemnego. Tym razem załoga *SY Beluga* spędziła dzień na odkrywaniu uroków Cartageny, by potem zanurzyć się w falach i popłynąć dalej, w stronę malowniczej zatoki przy Águilas. Wieczór na lądzie zaskoczył ich tradycyjną hiszpańską procesją ku czci Matki Boskiej Bolesnej, a tapas i zimne piwo dopełniły obrazek idealnej morskiej wyprawy. Czy na morzu, czy na lądzie – załoga Belugi udowadnia, że życie pod żaglami to niekończąca się przygoda, w której tradycja łączy się z beztroską żeglarską codziennością. Przeczytaj więcej o porannej kawie z widokiem na Cartagenę, wodnych harcach za rufą i świętowaniu w murcjańskim stylu!
czytaj dalej
zobacz więcej
Rezerwacje

+ 48 600 444 416‬
rejsy@sailorspot.pl

Adres

ul. Świerkowa 2
84-208 Warzno

Menu
  • O nas
  • Szkolenia żeglarskie
  • Rejsy stażowe
  • Strona regulaminu
  • Znajdź jacht BelugaV
  • Pytania i Odpowiedzi
  • Kontakt
© 2026 SailorSpot.pl Polityka prywatności