Logo Logo
socialmedia socialmedia socialmedia
  • Rejsy stażowe
    • Rejsy stażowe Morze Śródziemne
    • Rejsy stażowe na sternika morskiego
    • Rejsy dla osób bez nałogów
    • Francja Rejsy Stażowo Szkoleniowe
    • Malta Stażowo Szkoleniowe Rejsy
    • Włochy Rejsy Szkoleniowo Stażowe
    • Szkolenia
  • Tu jest Beluga
  • Morskie Opowieści
  • Zajrzyj do Belugi
  • Sklepik
  • O nas
  • Kontakt
  • PL
Katalog Rejsów

Sailor Spot

Zapiski znalezione w bakiście jachtu BelugaV 09/2025

Zapiski znalezione w bakiście jachtu BelugaV 09/2025

dekoracja
Ekipa

Załoga zebrała się z różnych stron południowo centralnej Polski, jakby Neptun robił draft do swojej ligi żeglarskiej podczas sztorumu. Każdy inny, każdy dziwny – a jednak w jednej łajbie.

Nasze asy z talii (w porządku subiektywnym):

Patrycja – Admirałka
Liderka, sterniczka, pogromczyni tuńczyków i ludzi. Jak mówiła: „szot lewa burta!”, to szoty same się wybierały. Złowiła rybę większą niż nasze zapasy w lodówce – i jeszcze miała czas, żeby rządzić załogą.

Dominika – Kambuzowa Królowa
Wiecznie uśmiechnięta. Z patelni potrafiła zrobić świątynię kulinarną, a z pustej szafki – trzydaniowy obiad. Niezrowane wsparcie. Muza i inspiracja kambuzowa Macieja

Katarzyna – Szufladowa Wróżka.
Rozmarzona, zakręcona, wiecznie ulotna. Jej kajuta to cud logistyki – mieściła tam więcej niż chińskie kontenerowce, choć wyglądało jak zwykła szuflada. Nikt nie wiedział, gdzie co jest. Ona – zawsze.
Twórczyni jachtowych naleśników.
Naleśniki na środku Morza Tyrreńskiego? Oczywiście. Po nich chłopaki czuli się jak na Dniu Chłopaka w Hiltonie.

Mirek – Kapitan Spokój
Nawet jak fale waliły w dziób, on tasował karty do brydża. Człowiek, który mógłby spokojnie żeglować przez sztorm, siedząc na podłodze z herbatką. Gdy reszta się spinała, on tylko mruczał: „spokojnie, damy radę”.

Jarek – Opuncja Kwantowa
Człowiek, który postanowił zaprzyjaźnić się z kaktusem. Efekt? Igły w skarpetkach, spodniach i… tam, gdzie słońce nie dochodzi. Od tego momentu nikt nie miał wątpliwości, że przydomek „opuncja” to nie żart.

Rafał – Kotwiczny Cień
Niepozorny, cichy, a jak przyszło do kotwicy – żaden łańcuch mu nie podskoczył. Strażnik dna i nocy. Jak Rafał mówił „kotwica siedzi”, to można było spokojnie otworzyć drugie piwo.

Maciej – Lodówkowy Gawędziarz
Porządek w lodówce miał lepszy niż niejedna gospodyni w spiżarni. Każdy jogurt znał swoje miejsce, a kiełbasa nie miała prawa wyschnąć. Do tego jego historie – zawsze zaczynały się od „słuchajcie, bo to było tak…” i kończyły, gdy już wszyscy leżeli ze śmiechu. Właściciel i obrońca praw do zapewnienia godnych warunkow do dojrzewania … sardyńskiego koziego sera.

Nasza epopeja morska

Cagliari – Villasimius
Pierwszy strzał – tuńczyk na wędkę! Radość jakbyśmy złapali wieloryba. Noc na kotwicy z ośmiornicą, która pilnowała naszego żelastwa. Wyglądała, jakby sama chciała wejść do załogi – tylko miejsca w koi brakło.

Safari bez zwierząt
Rano polowaliśmy na flamingi. Wynik? Zero sztuk. Było trochę jak w zoo, które akurat się zamknęło. Ale w raporcie zapisaliśmy: „flamingi – niewidzialne”.

Porto Corallo
Wieczorem wypad po piwo i sklep. A Jarek – jak to Jarek – zamiast browara znalazł opuncję. Efekt? Igły w bieliźnie całej załogi. Porto Corallo – miejsce, gdzie poznaliśmy prawdziwe oblicze kwantowej botaniki.

Na trasie do Ustica (190 mil)
Morze zafundowało nam nocny spektakl delfinów – skakały przy burcie jakby chciały się zapisać na rejs. Do tego żółw morski, który zamiast pozdrowić, próbował staranować nasz jacht. Chłop chciał chyba walki.

Dzień Chłopaka
Dziewczyny zrobiły naleśniki. A że na środku morza nie ma nic bardziej luksusowego niż naleśnik z dżemem – poczuliśmy się jak królowie.

Kąpiel w Morzu Tyrreńskim
Stado tuńczyków fregatowych pływało wokół nas, a Patrycja znów złowiła rybę. Wyglądało to trochę jak rodzinne wakacje Neptuna, tylko że z darmową kolacją dla nas.

Ustica
Trekking po wyspie – nogi bolały, ale widoki były jak z pocztówki. Wieczorem w Il Faraglione zjedliśmy kolację opartą na lokalnych składnikach. Tłumacząc na polski: makaron, ryba i wino – ale jakie!

A potem była burza, ulewa i brodzenie po ulicach w deszczu.

Rano Ekipa wyruszyła w kierunku Palermo i mariny Sitimar, gdzie po rzuceniu cum wszycy pobiegli eksplorować miasto.

Podsumowanie

Były flamingi, których nie było. Delfiny, które tańczyły. Żółw, który chciał nas staranować. Ośmiornica pilnująca kotwicy i opuncja, która wbiła się w każdy zakamarek naszej bielizny. Były naleśniki, piwo, tuńczyki i kąpiel w morzu głębszym niż wszystkie rozmowy na pokładzie.

Ale najważniejsze było to, że ta załoga – kompletnie różna, czasem chaotyczna, czasem genialna – potrafiła razem zrobić coś więcej niż rejs. Zrobiła historię, którą opowiada się ze śmiechem i błyskiem w oku.

⚓ I jak to mawiają starzy żeglarze: wiatr był w żaglach, ryby w wodzie, piwo w ręce – więc rejs zaliczony na medal.

Sprawdź także

13.09.2024
Zapiski znalezione w bakiście SY BelugaV – 02/2024
**Santa Pola, 13.09.2024 – Relacja z rejsu Malaga (Benalmadena) – Alicante (Santa Pola)** Nasz rejs rozpoczął się z przytupem – jak każda dobra żeglarska przygoda – od pogodowych niespodzianek i małego chaosu organizacyjnego. Z Benalmadeny wyruszyliśmy z opóźnieniem, ale za to pełni energii i gotowi na morskie wyzwania. Pogoda początkowo kaprysiła, zmuszając nas do zmiany planów, jednak nic nie zniechęciło załogi *BelugaV*. Po kilku dniach na falach mieliśmy wszystko, co żeglarzowi potrzeba do szczęścia: spotkania z delfinami, urokliwe zatoki, chwile relaksu w słonecznych wodach i oczywiście smakowite posiłki przygotowywane przez wachty kambuzowe. Nawet nieoczekiwane awarie pontonu i zmienne wiatry nie pozbawiły nas dobrego humoru – każdy dzień przynosił nowe wyzwania i piękne widoki, które wynagradzały wysiłek. Przemierzając wody Morza Śródziemnego, odwiedziliśmy m.in. Cartagenę i malownicze Cabo de Palos, a nasze morskie manewry stały się okazją do doskonalenia nawigacji i procedur ratunkowych. Kulminacją rejsu była przystań w Santa Poli, gdzie dotarliśmy z wiatrem w żaglach i uśmiechami na twarzach. Wieczorna celebracja zakończyła tę niezapomnianą wyprawę, ale wspomnienia pozostaną z nami na długo. Zapraszamy do przeczytania pełnej relacji i zanurzenia się w opowieści o morzu, żeglarstwie i przygodzie, która pokazuje, że życie na wodzie to coś więcej niż podróż – to styl życia. 🌊
czytaj dalej
24.07.2026
Zapiski znalezione w bakiście jachtu Beluga V – 07/2026 Capo Carbonara – tam, gdzie morze spotyka dziką Sardynię
Capo Carbonara i okolice Villasimius to niezwykły fragment Sardynii, gdzie krajobraz tworzą nie tylko turkusowe zatoki i biały piasek, ale także bardzo delikatny ekosystem wydm, lagun i śródziemnomorskiej roślinności
czytaj dalej
17.11.2025
Zapiski znalezione w bakiście jachtu BelugaV 12/2025
Rejs szkoleniowo stażowy z Olbii do Palermo okazał się pełen kontrastów: choć bohaterowie żartobliwie twierdzą, że „nic się nie działo”, ich podróż była mozaiką barwnych miejsc, spotkań i drobnych przygód. Załoga o mieszanych doświadczeniach i temperamentach rozpoczęła wyprawę od spokojnego wieczoru w La Caletta, by następnie zmierzyć się z długim, 235-milowym przeskokiem na Usticę. Po nocnej żegludze, wschodzie słońca i niespodziewanej kontroli Carabinieri, dzień upłynął im na nurkowaniu, włoskim winie i odkrywaniu wyspy. Kolejny przystanek – San Vito – przyniósł emocjonujące kotwiczenie, szczyptę zamieszania i bogatą kolację. Finał w Palermo to smak sycylijskiej kuchni, atmosfera zatłoczonej mariny i rozmowy w kokpicie przy nocnym mieście. Choć rejs miał być „bez historii”, w rzeczywistości wypełniły go małe momenty, które tworzą niezapomnianą żeglarską opowieść.
czytaj dalej
zobacz więcej
Rezerwacje

+ 48 600 444 416‬
rejsy@sailorspot.pl

Adres

ul. Świerkowa 2
84-208 Warzno

Menu
  • O nas
  • Szkolenia żeglarskie
  • Rejsy stażowe
  • Strona regulaminu
  • Lokalizacja jachtu Beluga V
  • Pytania i Odpowiedzi
  • Kontakt
© 2026 SailorSpot.pl Polityka prywatności
×