Logo Logo
socialmedia socialmedia socialmedia
  • Rejsy stażowe
    • Rejsy stażowe Morze Śródziemne
    • Rejsy stażowe na sternika morskiego
    • Rejsy dla osób bez nałogów
  • Morskie Opowieści
  • Jacht BelugaV
  • Sklepik
  • Szkolenia
  • O nas
  • Kontakt
  • PL
Katalog Rejsów

Sailor Spot

Subiektywna historia z pokładu STS Pogoria

Subiektywna historia z pokładu STS Pogoria

Rejs Topolówka 3LO w Gdańsku na pokładzie STS Pogoria.
Marzec 2025
Subiektywna historia rejsu.
„Po przybyciu do portu w Imperii, nasza załoga rozpoczęła swoją podróż w sposób, jakiego nie zapomnieliśmy. Bagaże znalazły miejsce w czeluściach „Pogorii”, tej majestatycznej 280-tonowej jednostki, która miała nas zabrać w podróż przez morza, w których czas płynie inaczej, a przygoda jest tuż za rogiem. Zanim jednak wypłynęliśmy, musieliśmy przyswoić reguły rządzące tym pływającym światem – alarmy, sygnały, dzwonki, komendy, liny i sznurki, poruszanie się po pokładzie czy wspinanie się na reje.
Wszystko to wydawało się to jak odległy kosmos, ale w rzeczywistości to były lekcje, które miały zapewnić nam bezpieczeństwo na otwartym morzu. Byliśmy jak Po w swoim klasztorze – pełni zapału, ale i niepewni tego, co nas czeka. Bo jak mówił Mistrz Shifu: „Siła nie pochodzi z wygrywania, ale z pokonywania trudności.” Te trudności miały nam towarzyszyć przez całą podróż, ale były to trudności, które miały nas zbliżyć do samego siebie.
Załogą dowodził Kapitan Piotr – człowiek, który wyglądał, jakby morze miało go za własne dziecko. Jego stalowe spojrzenie i doświadczenie nabyte na tysiącach mil morskich sprawiały, że każda decyzja, którą podejmował, była wyważona i pewna. W jego zespole byli prawdziwi mistrzowie: bosman Radek, który znał każdy splot liny na pokładzie, mechanik Andrzej, który potrafił naprawić silnik, nawet gdyby ten zatopił się w głębinach, oraz kucharz Kamil – czarodziej kambuzowy, który potrafił z niczego wyczarować potrawy godne królewskiego stołu. Oczywiście, nie zabrakło oficerów: Olo, Piotra, Justyny i Jarka – weteranów morskich burz i ciemnych jak smoła, pełnych gwiazd nocy. Ich doświadczenie, spokój i opanowanie były dla nas niczym latarnia morska, której światło prowadzi nas przez ciemności.
Opóźnienie wyjścia z portu z powodu silnego wiatru dało nam czas na zwiedzanie Imperii. Miasto, które od wieków żyło z morza, z żeglarstwem i oliwą z oliwek, której jakość doceniano już w czasach rzymskich. Siedząc w jednej z kawiarni, przy filiżance doskonałej, włoskiej kawy, poczuliśmy, że ta przygoda już nas zmienia. „Wielkie rzeczy często mają małe początki” – powiedziałby Po, gdyby tu był. I tak to się zaczęło – od małych chwil, które z czasem tworzyły coś naprawdę wielkiego.
W poniedziałek, kiedy w końcu oddaliśmy cumy, ruszyliśmy ku Korsyce. Morze od razu postawiło nas na próbie – w pierwszych godzinach rejsu niektórzy walczyli z chorobą morską, inni trzymali wachty, trzymając kurs i dbając o bezpieczeństwo „Pogorii”. Czułem, jak z każdą godziną ta nieznana woda staje się naszym żywiołem. Nocą, pod niebem pełnym gwiazd, „Pogoria” kołysała się na falach, a nas ogarniał spokój, jakbyśmy w tej ciszy odnajdywali własną siłę. W tej chwili czuliśmy się jak Po, który odkrywa swój wewnętrzny spokój. „Spokój umysłu to prawdziwa siła” – powiedziałby mistrz Oogway. Właśnie w tej ciszy, wśród gwiazd, zaczęliśmy rozumieć, że prawdziwa podróż to nie tylko te setki mil, które mamy przed sobą. To podróż w głąb siebie.
Po 26 godzinach, kiedy w końcu zawinęliśmy do portu w Calvi, od razu poczuliśmy, że to nie tylko miejsce, ale prawdziwa historia, która łączyła nas z tymi, którzy walczyli o wolność Korsyki. Miasteczko, w którym możesz spotkać „zielone berety” oraz miejsce przetrzymywania Napoleona, z cytadelą, która jak strażnik broniła wyspy przed najeźdźcami. W XV wieku było pod panowaniem Genui, a legenda głosi, że to tu urodził się Krzysztof Kolumb. Siedząc przy pizzy, patrząc na lazurową zatokę i purpurowy zachód słońca, poczuliśmy, że ta podróż to nie tylko przemierzanie geograficznych odległości. To była podróż, która zaczynała pisać swoją historię w naszych sercach.
Z Korsyki popłynęliśmy ku Francji. Z wiatrem w plecy, w szybkim tempie dotarliśmy do zatoki Juan-les-Pins, której elegancja przyciągała nie tylko bogatych, ale i artystów. W tej pełnej inspiracji atmosferze czuliśmy, że żeglarstwo to nie tylko rzemiosło, ale prawdziwa sztuka. W Nicei, na Lazurowym Wybrzeżu, podziwialiśmy nie tylko historyczną architekturę, ale i to, jak morze wplatało się w życie tego miasta. To tutaj Francuzi budowali swoją potęgę morską, a port w Nicei odgrywał kluczową rolę w handlu. A w tej wiosennej aurze, kiedy słońce kładło się na uliczkach miasta, rozumieliśmy, że to nie jest koniec naszej opowieści. To tylko jej kolejny rozdział.
W piątek opuściliśmy „Pogorię” i udaliśmy się do Monte Carlo. Kasyno, tor Formuły 1, który biegł ulicami miasta, był symbolem luksusu, historii i prestiżu tego miejsca. To, co wcześniej wydawało się tylko tłem w bajkach, teraz stało się częścią naszej opowieści. Wieczorem wróciliśmy na pokład i po wspólnym posiłku zaczęliśmy myśleć o zakończeniu tej podróży.
Rejs na „Pogorii” był czymś, co trudno opisać jednym zdaniem. To była szkoła życia, ale nie taka, jaką znamy z podręczników. To była lekcja, której nie zapomnimy – o własnych słabościach, lękach i sile, którą odkrywa się dopiero, kiedy morze zaczyna trząść twoimi przekonaniami. Przez zmęczenie, chorobę morską, nieprzewidywalne sztormy, szum fal i skrzypienie lin – dotarliśmy do miejsc, o których wcześniej tylko marzyliśmy. A potem, na koniec, przyszedł moment, w którym zrozumieliśmy, że to nie morze jest naszym wrogiem, ale nasze ograniczenia. Jak mawiał mistrz Oogway: „Każda chwila to dar.” A my ten dar przyjęliśmy – bez obaw, bez wahania. To był rejs, który nauczył nas, że „Jedyne, co nas ogranicza, to to, co myślimy, że możemy lub nie możemy zrobić.” A my udowodniliśmy, że możemy wszystko. I choć opuściliśmy pokład „Pogorii”, to nie opuściła nas nigdy ta myśl – i to był najpiękniejszy prezent, jaki mogło nam dać to morze.
Epilog
Nawiązania do Kung Fu Panda nie są przypadkowe.
Szczególne podziękowania za te wspólne chwile dla Wachty I i Wachty II
Bez Waszego szczególnego zaangażowania i poczucia humoru ten rejs nie byłby tak fantastyczny.
Powinniście być z siebie dumni.”

Sprawdź także

02.10.2025
Zapiski znalezione w bakiście jachtu BelugaV 09/2025
Były flamingi, których nie było. Delfiny, które tańczyły. Żółw, który chciał nas staranować. Ośmiornica pilnująca kotwicy i opuncja, która wbiła się w każdy zakamarek naszej bielizny. Były naleśniki, piwo, tuńczyki i kąpiel w morzu głębszym niż wszystkie rozmowy na pokładzie.
czytaj dalej
20.08.2024
Zapiski znalezione w bakiście SY BelugaV – 02/2024
**Faro-Malaga 2024: Atlantyk, Morze Śródziemne i Żeglarskie Przygody** Rejs z Faro do Malagi to pełna emocji i kontrastów żeglarska wyprawa, która rozpoczęła się od leniwego popołudnia w prestiżowej marinie Vilamoura, by szybko wprowadzić nas w rytm Atlantyku i hiszpańskiego wybrzeża. Załoga z Gdyni, Ryk i Poznania stawiła czoła falom, wiatrom i... kulinarnym wyzwaniom na pokładzie. Po przystankach w Tavirze, Kadyksie i Gibraltaru dotarliśmy do słonecznej Malagi, mijając po drodze lazurowe wody, spotykając makaki i manewrując wśród olbrzymich statków. Były kąpiele w Atlantyku, nauka żeglarstwa na grocie, aromatyczne dania z kuchenki pokładowej i hiszpańskie tapas na lądzie. Rejs zamknął się w Benalmadenie, gdzie plaża i morze dały chwilę wytchnienia po dniach pełnych wrażeń. Ta żeglarska przygoda udowadnia, że każda mila na wodzie to nie tylko dystans, ale i niezapomniane wspomnienia. Więcej inspirujących tras i morskich historii znajdziesz na SailorSpot – Żegluj z Pasją!
czytaj dalej
04.07.2024
Zapiski znalezione w bakiście SY BelugaV – Prolog
🌊 **Pierwszy rejs SY Beluga: przygoda na wodach Atlantyku!** 🚤 Wyruszyliśmy z malowniczego Cascais, aby odkryć uroki portugalskiego wybrzeża i poczuć wolność żeglowania. Już pierwszego dnia delfiny towarzyszyły nam przy burcie, wprowadzając magiczną atmosferę. Przystanek w Peniche pozwolił nam zgłębić historię regionu podczas wizyty w Muzeum Narodowym. Następnie odwiedziliśmy wyspę Berlengę – raj dla miłośników natury, gdzie krystaliczne wody i unikalna fauna zapierały dech w piersiach. W Nazare podziwialiśmy wystawę o rekordowych falach i zasmakowaliśmy lokalnych specjałów, z ośmiornicą w roli głównej. Każdy dzień był pełen nowych doświadczeń, widoków i morskiej przygody, zakończonej powrotem do Cascais. Rejs *SY BelugaV* to podróż, która zostaje w pamięci na długo! 💙⚓
czytaj dalej
zobacz więcej
Rezerwacje

+ 48 600 444 416‬
rejsy@sailorspot.pl

Adres

ul. Świerkowa 2
84-208 Warzno

Menu
  • O nas
  • Szkolenia żeglarskie
  • Rejsy stażowe
  • Strona regulaminu
  • Znajdź jacht BelugaV
  • Pytania i Odpowiedzi
  • Kontakt
© 2026 SailorSpot.pl Polityka prywatności
×